piątek, 15 maja 2015

Rozdział 3

-Witajcie w Dolinie Godryka. - Powiedziała wesoło pani Finnigan. - Za chwilę będziemy na miejscu.
-A co jak nas nie polubią? - Spytałam.
-Oh nie martwcie się. Polubią was, tak jak ja was polubiłam. - Uśmiechnęła się szczerze i zaparkowała samochód. - Wysiadamy.
Niechętnie wysiadłam z samochodu, a moje rodzeństwo również niechętnie wysiadło z tylnych miejsc. Ja miałam tę przyjemność siedzieć z przodu. Pani Finnigan zamknęła samochód i ruszyła w stronę brązowego domku,a my za nią. Otworzyła drzwi i weszła do środka.
-Kochanie jesteśmy! Wchodźcie. - Powiedziała do nas.
-W salonie Miona! - Usłyszałam głos z głębi mieszkania. A pani Finnigan poszła jak mi się wydaję w stronę salonu, a my za nią. Na kanapie siedział mężczyzna, trzech chłopaków i dwie dziewczyny.
-To jest Scorie, Ninnet i Eldo. - Przedstawiła nas. Uśmiechnęłam się nieśmiało. - A to jest mój mąż Seamus i nasze dzieci Elaine, Olivia, Marvel, Hugo i Samuel. - Wszyscy uśmiechali się ciepło i szczerze. - Chodźcie pokaże wam wasze pokoje, a później zrobimy kolację. - Powiedziała pani Finnigan i wyprowadziła nas z salonu. - Na górę. - Weszliśmy po schodach na piętro. - Tutaj jest pokój Olivi, Elaine i Marvela i trzy wolne pokoje. A piętro wyżej pokój ma Hugo i Samuel i są tam cztery wolne pokoje. Możecie sobie wybrać jaki chcecie. Pokoje dzieciaków są oznaczone. Na drzwiach jest plakietka z imieniem. Wybierzcie sobie pokój jaki chcecie i poproście moje dzieciaki żeby wam pomogły przenieść z furgonetki wasze rzeczy. A ja idę zrobić kolację. - Powiedziała i zaszła na dół.
-Ja chce pokój na drugim piętrze. - Powiedziałam wchodząc po schodach na górę.
-Ja chce tutaj.
-A ja idę też na górę. - Powiedział z uśmiechem Eldo.
Wybrałam pokój z widokiem na góry i tył domu. Eldo wybrał pokój na przeciw mnie z widokiem na ulice miasteczka. Zeszliśmy na dół akurat Ninnet wyszła z jednego z pokoi.
-Wybrałaś?
-Tak. - Powiedziała i wszyscy zeszliśmy na dół. Weszliśmy z powrotem do salonu. Uśmiechnęłam się i powiedziałam.
-Możemy was prosić o pomoc w przeniesieniu naszych bagaży?
-Jasne. - Powiedziała Elaine wstając z kanapy razem z resztą rodzeństwa. Wyszliśmy przed dom i Elaine chciała otworzyć drzwi bagażnika ale był zamknięty. - Mamo samochód! Otworzysz?! - Chwilę później usłyszeliśmy piknięcie sygnalizujące odblokowanie samochodu.
Godzinę później wszyscy weszliśmy do jadalni.
-I jak poszło rozpakowywanie? - Spytał pan Finnigan.
-Zabawnie. - Powiedziałam patrząc na Elaine, Hugo i Samuela.
-To się cieszę.
-Co jemy mamo? - Spytała Olivia.
-Zapiekankę makaronową. Siadajcie. - Zajęliśmy miejsca przy dużym stole który był już nakryty. - Smacznego. - Powiedziała pani Finnigan stawiając na stole blachę z zapiekanką.
-Poda mi pan cukier?
-Mów mi Seamus. - Uśmiechnął się do mnie.
-Podasz mi cukier? - Spytałam uśmiechając się niewinnie.
-Proszę. - Powiedział podając mi cukierniczkę. Posłodziłam sobie herbatę jak zawsze trzema łyżeczkami cukru i zaczęłam jeść kolację.
-Było pyszne proszę pani. - Powiedziała Ninnet gdy zjadła jako pierwsza.
-Hermiona. Dziękuję. - Uśmiechnęła się.

Czas spędzony w tym domu minął szybko i przyjemnie. Zaledwie tu przyjechaliśmy a już dziś schodzimy właśnie na dół z naszymi kuframi i innymi pakunkami oraz klatkami ze zwierzakami. Seamus i Hermiona pakują wszystko do samochodu którym tu przyjechaliśmy. W tym roku do Hogwartu idą bliźniacy Hugo i Sammy, oraz Elaine na drugi rok. Elaine jest w Ravenclawie. Ciekawe gdzie my trafimy. Przez te dwa tygodnie dużo się dowiedzieliśmy o świecie magii. Oraz o naszej rodzinie. Wszyscy wsiedliśmy do dużego vana i Seamus odpalił samochód i ruszyliśmy. Godzinę później parkowaliśmy na stacji King Cross w Londynie. Nasze bagaże poustawialiśmy na specjalnych wózkach i każdy prowadził swój wózek.
-Tutaj, między dziewiątym, a dziesiątym peronem jest przejście. Musicie wbiec prosto na ścianę. Elaine pójdzie pierwsza. Biegnij kochanie - Dziewczyna ścisnęła mocno uchwyt wózka i pobiegła na filar. Gdy tylko wózek dotknął ściany ona wraz ze swoim wózkiem zniknęła. - Teraz bliźniacy. - Jeden za drugim pobiegli od razu znikając. - Wasza kolej. Kto pierwszy? - Żadne z nas nie okazało większego zainteresowania.
-No to niech będzie że ja. - Powiedziałam.
-Dobrze. - Powiedziała Hermiona a ja zaczęłam biec pchając swój wózek przed sobą. Spanikowałam gdy byłam już milimetry przed ścianą ale było za późno żeby wychamować, ale nie miałam się czego obawiać bo nie poczułam uderzenia. W momencie w którym wózek powinien uderzyć w filar pojawiłam się na stacji z tylko jednym peronem i jednym pociągiem. Spojrzałam w górę na numer stacji. 9 i 3/4 Wszystko się zgadza.
-Scorie i jak?
-Trochę się bałam muszę przyznać.
-Też się bałam za pierwszym razem. Idź z chłopakami do pociągu ja zaczekam na resztę. Zaraz powinni się zjawić.
-Chodź Scorie. - Hugo pociągnął mnie za rękę. - Poszukamy wolnego przedziału. - Ruszyliśmy wzdłuż peronu i wsiadając do chyba dziesiątego, a może jedenastego wagonu wsadziliśmy na półki w jednym z wolnych przedziałów nasze bagaże i czekaliśmy przed wagonem na resztę. Po chwili pojawili się pozostali.
-Czekaj pomożemy wam. - Powiedzieli bliźniacy podchodząc jeden do Ninnet a drugi do Eldo z pomocą by wnieść ich bagaże do pociągu. Ja natomiast pomogłam Elaine.
-Mamy jeszcze dwadzieścia minut.
-Myślisz że się spóźnią kochanie?
-Będą na ostatnią chwilę jak to na Weasley'ów przystało. Oni zawsze są na czas. - Powiedziała z uśmiechem Hermiona.
-Hermiona! Seamus!
-Harry! Cześć! - Hermiona przytuliła wysokiego ciemnowłosego mężczyznę w okularach. - Ginny!
-Miona! - A następnie przytuliła do siebie rudowłosą kobietę. - Seam hej!
-Cześć Ginny! Hej Harry!
-Rona jeszcze niema?
-Jak on będzie przed czasem to ja zrezygnuję z pracy w Hogwarcie.
-Ej nie śmiej się z mojego brata!
-Taka jest prawda Ginny.
-Cześć ciociu, cześć wujek. - Powiedziała rudowłosa dziewczynka zeskakując z wózka bagażowego zapewne swojego brata.
-Cześć wszystkim! - Powiedział chłopak któremu na wózku siedziała siostra.
-Hejka! - Odezwał się drugi chłopak z wózkiem który szedł tuż za tamtym. Na jego wózku bagażowym również siedziała siostra tyle że o jasnych brązowych włosach i rudy chłopiec.
-Cześć dzieciaki! Jak Albus cieszysz się że jedziesz dziś do Hogwartu?
-Tak.
-To dobrze. Ah zapomniałabym. To jest Scorie, Ninnet i Eldo Mariage. Mieszkają z nami.
-Dostałaś adopcję?
-Tak. Dotrzymali obietnicy. Szkoda że te pięć lat musieli spędzić sami tam. Z daleka od prawdy.
-Jakoś sobie poradzimy.
-Wiem. Ja też szłam do Hogwartu nic nie wiedząc ...
-Akurat. Zanim przyszłaś na stację znałaś całą historię świata magii i Hogwartu na pamięć!
-Ron!
-Cześć Hermiona! - Przytuliła się do rudowłosego mężczyzny, a następnie do kobiety którą spotkaliśmy w Dziurawym Kotle.
-Parvati! - I znowu nastąpiła seria przywitań
-Ron to jest Ninnet, Scorie i Eldo.
-A to są nasze dzieciaki. - Powiedział obejmując Parvati. - Colin w tym roku zaczyna drugą klasę. Rose idzie do pierwszej. Annabeth za dwa lata dopiero pójdzie do Hogwartu. A Bradley za trzy lata.
W tym momencie rozległ się gwizdek pociągu.
-Trzymajcie się. Będzie dobrze. Zobaczycie. Powodzenia. - Powiedziała do nas Hermiona i podeszła do swoich dzieci.
-Bawcie się dobrze. Pamiętam jak ja pierwszy raz jechałem do Hogwartu. - Uśmiechnął się na wspomnienie. - Wtedy nawet nie myślałem że ja i Hermiona razem. Zawsze trzymała się z Harrym i Ronem. Przyjaźnili się prawie od samego początku.
-A jak się w sobie zakochaliście?
-Zanim Hermiona opuściła swój dom by pomóc Harry'emu i Ronowi szukać horkruksów rzuciła na rodziców zaklęcie zapomnienia.Wymazała siebie z ich pamięci dla ich bezpieczeństwa by Voldemort ich nie znalazł i by nie martwili się o nią. Wmówiła im że się inaczej nazywają i żeby zamieszkali w Australii. Po wojnie chciała ich odnaleźć, ale nie mogła. Załamała się. Myślała że Voldemort ich dopadł. Pomogłem jej ich szukać. Podtrzymywałem na duchu i tak zbliżyliśmy się do siebie. Wreszcie po roku poszukiwań znaleźliśmy ich. Gdy się dowiedzieli co zrobiła byli źli. W końcu można powiedzieć że stracili córkę na dwa lata. I żyli innym życiem. Oni się świetnie bawili gdy ona walczyła, była krzywdzona i torturowana. Ale wszystko dobrze się skończyło. A po wojnie zostały tylko lekkie blizny.
W tym momencie rozbrzmiał drugi gwizdek.
-Wsiadajcie, bo wam pociąg odjedzie. - Powiedział i cała nasza dziesiątka wsiadła do pociągu, gdyż wszyscy zasłuchali się w tej krótkiej historyjce.
Elaine i Colin pożegnali się ładnie z nami i powiedzieli że spotkamy się w zamku i odeszli poszukać swoich przyjaciół. Więc tak o to w ósemkę spędziliśmy podróż. Bardzo długą podróż. Po trzech godzinach jazdy starsza kobieta z wózkiem smakołyków przejeżdżała obok naszego przedziału. Kupiliśmy trochę łakoci i pogrążyliśmy dalej w rozmowie. W końcu zaczęło się ściemniać i Rose powiedziała że czas założyć czarne szaty bo za chwilę będziemy wysiadać. I miała rację. Paręnaście minut później pociąg zaczął zwalniać aż w końcu się zatrzymał. Eldo właśnie sięgał po walizkę kiedy Hugo go powstrzymał.
-Nie. Nasze bagaże zostaną przeniesione przez innych. Wychodzimy. - Powiedział i wyszedł z przedziału a my za nim. Wyszliśmy na peron. Zaczęłam się rozglądać, nad torami znajdował się most, z boku widziałam że są jakieś budynki.
-Pierwszoroczni! Pierwszoroczni! Do mnie! Wszyscy pierwszacy do mnie! - Krzyczał jakiś wysoki mężczyzna. - Pierwszoroczni pójdą za mną! Do łodzi! - Więc poszliśmy za nim.
-Kto to jest? - Spytałam.
-Gajowy Hogwartu.
-Hagrid?
-Nie. Hagrid nie żyje. Umarł osiem lat temu. To jest nowy gajowy. Nazywa się Zarock Blams. - Powiedziała Rose.
-Skąd ... - Zaczęła Ninnet.
-Nasza mama tu uczy. A po za tym Hagrid był przyjacielem naszych rodziców. - Powiedział Samuel. - Szczególnie Złotej Trójki.
-Złotej Trójki?
-Zapomniałem że wy nie wiecie o wszystkim. Złota Trójka czyli nasza mama Hermiona Granger teraz Finnigan wiadomo, Ronald Weasley i Harry Potter. Trzymali się razem w trójkę od początku. Wiele razem przeżyli. Co roku ładowali się w kłopoty i co roku z nich wychodzili cało. Ta trójka zrobiła najwięcej dla świata czarodziejów w przeciągu siedmiu lat. W pierwszej klasie powstrzymali Voldemorta od zdobycia Kamienia Filozoficznego dzięki któremu mógłby uzyskać nieśmiertelność. Pokonali jego i osobę w którą się wszczepił by móc przeżyć. W drugiej klasie powstrzymali Voldemorta przed powrotem i zabiciem Ginny, Harry zabił bazyliszka. W trzeciej klasie zrobili wiele dla siebie. Uratowali Hardodzioba, niestety hipogryf już nie żyje. Uratowali Syriusza Blacka, ojca chrzestnego Harry'ego, niestety zginął dwa lata później z ręki swojej kuzynki. Zmienili czas, zmienili bieg wydarzeń. A Harry dokonał wtedy dodatkowo czegoś niesamowitego. Sam jeden odgonił tysiące dementorów. W czwartej klasie Harry musiał zmierzyć się z Turniejem Trójmagicznym bo młody Crouch śmierciożerca podszył się pod profesora Moody'ego i wrzucił jego nazwisko do Czary Ognia z nazwą innej szkoły. Bo Czara Ognia wybiera tylko jednego ucznia z każdej szkoły. I Crouch Junior udawał przez cały rok profesora Moody'ego. Moody niestety też już nie żyję zginął w momencie w którym Harry był przenoszony do Nory w wakacje po morderstwie Dumbledore'a. Junior Crouch w dodatku zabił swojego ojca. Na piątym roku Harry, Ron i Hermiona stworzyli Gwardię Dumbeldore'a która miała na celu nauczenia zaklęć obronnych, bo Profesor Umbridge uczyła tylko teorii. A Harry zaczął uczyć zaklęć, które on poznał bo były mu potrzebne by przetrwać Turniej na przykład i w trzeciej klasie jak już wspominałem nauczył się bronić przed dementorami i ich też nauczył tego zaklęcia. Kilka miesięcy później Harry, Ron, Hermiona, Ginny, Neville i Luna polecieli do Departamentu Tajemnic w Ministerstwie Magii bo Harry miał wizję że Voldemort przetrzymuje tam jego ojca chrzestnego. To było kłamstwo. Czekali tam na nich śmierciożercy. Chcieli zmusić Harry'ego by wziął swoją przepowiednie i oddał im ją. A przepowiedni może dotknąć tylko osoba której ona dotyczy, później to już niema znaczenia. Harry nie chciał jej oddać. Szóstka nastolatków zaczęła walkę ze śmierciożercami. Oni mogli się tylko bronić lub rzucać zaklęcia otępiające i inne tego typu, a śmierciożercy w nich rzucali Kedavrami i Crucjatusami. Śmierciożercy w końcu ich złapali i Harry był zmuszony oddać przepowiednie. Wtedy zjawili się członkowie Zakonu Feniksa, przepowiednia się stłukła i wywiązała się kolejna walka. Harry patrzył jak jego ojciec chrzestny umiera, wszyscy to widzieli, jego przyjaciele, członkowie Zakonu, śmierciożercy. Później Harry'ego zaatakował Voldemort, dobierał się do jego wspomnień, ale Harry wygonił go z umysłu. Na szóstym roku Harry miał wydobyć informacje od nowego profesora Eliksirów, spotykał się z Dumbeldore'm w sprawie wspomnień Slughorna i horkruksów. Był świadkiem jak jego koleżanka z Gryffindoru została potraktowana mocnym urokiem, wylądowała w Szpitalu Świętego Munga, tam ją wyleczyli i ma się dobrze, była to Katie Bell teraz jest żoną Georga Weasleya. Był świadkiem jak jego przyjaciel został potraktowany mocnym eliksirem miłosnym, rzecz jasna przypadkiem. Harry dostał czekoladki od dziewczyny ze swojego domu z liścikiem, nie pamiętam jak się nazywała. Ale to Ron zjadł jego czekoladki. Zaprowadził go do Slughorna by ten sporządził odtrutkę. Gdy Ronowi przeszedł urok Slughorn poczęstował ich winem. Ron napił się jako pierwszy i padł na podłogę. Wino było zatrute jak się okazało. I gdyby nie szybka reakcja Harry'ego to możliwe że Ron by nie przeżył. Ale wyzdrowiał. Później Snape zamordował Dumbledore'a i sam został Dyrektorem w kolejnym roku szkolnym. Jak się później okazało Snape był zawsze po naszej stronie był naszą wtyczką wśród śmierciożerócw i przynosił najświeższe wiadomości Dumbeldore'owi od Voldemorta. Przekazał mu że jest planowane zamordowanie go. Dumbledore powiedział że to on ma to zrobić na oczach innych śmierciożerców jak przyjdzie odpowiedni moment. I zrobił to. Harry to widział i znienawidził jeszcze bardziej. Dopiero w momencie w którym we trójkę znaleźli go umierającego jak przekazał mu swoje wspomnienia i Harry później obejrzał je w myśliodsiewnej zrozumiał że Snape zawsze chciał dobrze, zawsze był po ich stronie. I że kochał się w jego matce ale ta wybrała Jamesa Pottera, a nie jego. A to co się działo po zakończeniu ich szóstego roku już wiecie. I tak się ogółem przyjęło że Harry, Ron i Hermiona są nazywani Złotą Trójką, ponieważ zrobili dużo dla naszego świata, a także świata mugoli. A my jesteśmy nazywani dziećmi Złotej Trójki. Kiedyś w Proroku Codziennym i w czasopiśmie Czarownica dużo było o naszych rodzicach, o wszystkim co się działo w ich żuciu. Od naszych narodzin również o nas piszą. O tym co zrobili dzieci Złotej Trójki, w jakie kłopoty się wpakowali, co za psikusy zrobili rodzicom. - Sammy opowiedział nam w skrócie historię Złotej Trójki. No cóż musimy się wiele nauczyć. Bo pomimo tego że należymy do starego rodu czarodziejów, prawie nic nie wiemy o naszym świecie. W tym momencie zeszliśmy z drogi na wąską ścieżkę w lesie prowadzącą w dół. Po chwili ujrzałam jezioro.
-Pierwszoroczni do łodzi. Nie więcej niż sześć osób w jednej. - Nasza trójka wsiadła do jednej łodzi z Hugonem i Sammym, oraz dosiadła się do nas jakaś dziewczyna która posłała nam uśmiech siadając w łodzi. Rose i Albus usiedli w łodzi z  trzema chłopkami i jedną dziewczyną. A gdy wszyscy już siedzieli w łodziach gajowy machnął różdżką i łodzie zaczęły same płynąć. - Nie wychylajcie się zbytnio, bo wpadniecie do wody. Nie chce powtórki z zeszłego roku.
-A co było w zeszłym roku? - Spytała jakaś dziewczyna.
-Dwóch chłopaków wpadło do wody i musiałem ich wyławiać. W dodatku sam musiałem wskoczyć do wody bo jeden z nich nie umiał pływać. A za chwilę ujrzycie zamek. - Powiedział wskazując na jezioro z lewej strony gdzie jak na razie jeszcze było widać skraj lasu. Ale po chwili gdy łodzie wypłynęły zza za krętu widok zamku spowitego w lekkim mroku w blasku księżyca i gwiazd świecących z nieba i odbijanych od tafli jeziora. Po prostu widok był oszałamiający.
Gajowy wprowadził nas do zamku a tam na nas czekała jakaś nauczycielka.
-Witajcie w Hogwarcie. Nazywam się Mirabella Orion i za chwilę wprowadzę was do Wielkiej Sali gdzie każde z was zostanie przydzielone do domu przez założenie na głowę Tiary Przydziału. Na czas pobytu w Hogwarcie każdy dom zastępuję rodzinę. Idziemy. - Powiedziała wchodząc po schodach na górę. Pokonaliśmy dwie partie schodów i zatrzymaliśmy się przed wielkimi drzwiami. - Dziękuję panie Filch. - Powiedziała odbierając od starszego mężczyzny zwój pergaminu. - Wchodzimy. - Powiedziała i otworzyła drzwi wchodząc a my za nią. Na sali były ustawione cztery długie stoły wzdłuż wejścia, przy każdym siedzieli uczniowie. A przy piątym stole ustawionym na drugim końcu sali przodem do wejścia ustawiony był stół nauczycielski. Zatrzymaliśmy się prawie na samym końcu pomieszczenia, tam na stołku stała stara Tiara. Profesor Orion stanęła z prawej strony stołka a Tiara nagle ożyła i zaczęła śpiewać piosenkę.

Jam jest stara Tiara Przydziału
Dużo widziałam, dużo słyszałam.
Lat mam już wiele i
Wielu uczniów przydzielałam.
Taki mój los i taka moja rola
Nowych uczniów przydzielić
Do nowego grona.
Może rozdziele przyjaciół,
A może rodzeństwo.
Ja patrzeć muszę na wartości,
Przekazane mi przez czterech
Wielkich czarodziei.
Godryk Gryffindor, Helga Huffelpuff,
Salazar Slytherin i Rovena Ravenclaw
Założyli Hogwart dawno temu
I we mnie tchnęli cząstkę siebie.
By jak ich zabraknie, to ja czyniła
Honor i słusznie zgodnie z ich wolą
Nowych przydzielała.
Więc jeśli do wyczynów wielkich
Macie ochotę, odwagą i uczciwością
Pałacie Gryffindor stoi dla was otworem.
A jeśli jesteście sprawiedliwi i wierni,
To tak jak Huffelpuff Hogwartu szkoły będziecie
Chwałą i pracowitością na nią zasłużycie.
Jeśli jesteście gotowi na wiele i szukacie
Druhów którzy też tacy są,  jeśli ambicji
Macie mnóstwo i przebiegli jesteście jak wąż
To Slytherin stoi dla was otworem.
A jeśli bystrzy jesteście i żądni wiedzy
Wielkiej to czeka was Ravenlaw.
Więc dalej młodzieży bez lęku,
Na głowy włóżcie mnie.
Jam los wyznaczę wam szczery
I nigdy nie mylę się.
Czas wybrać dom założyciela jednego
Z czterech w którym każde z was zamieszka.

Gdy Tiara skończyła śpiewać pani Profesor podniosła ją za czubek i powiedziała.
-Ten kogo wyczytam podchodzi tutaj i siada a ja założę mu na głowę Tiarę. Aberstworh Melanie Lisa. - Dziewczyna stojąca obok mnie w krótkich brązowych włosach podeszła do stołka i profesor założyła jej na głowę Tiarę. Zapadła cisza. Po jakiś dwóch minutach Tiara krzyknęła.
-HUFFELPUFF! - Dziewczyna wstała i podeszła do stołu który zaczął wiwatować i klaskać ciesząc się z nowej uczennicy w ich domu.
-Adolfeen Greg. - Chłopiec o piegowatej twarzy usiadł na stołku.
-GRYFFINDOR!
-Andersen Sean. - Chłopak o jasnych brązowych włosach zajął stołek.
-SLYTHERIN!
Dalej kolejno według alfabetu na stołku siadali uczniowie wyczytani przez profesor Orion. W końcu doszła do nazwisk na literę F.
-Finnigan Hugon Seamus. - Hugo usiadł na stołku. A po chwili ciszy Tiara krzyknęła
-RAVENCLAW!
-Finnigan Samuel John. - Następnie na stołku usiadł Sammy.
-RAVENCLAW! - Bliźniacy już wesoło siedzieli przy stole Krukonów obok siostry.
Dalej znowu wyczytywane były osoby których nie znam.
-Longbottom Frank Harry. - To jest syn przyjaciół Hermiony. Pamiętam to nazwisko z jej którejś opowieści.
-RAVENCLAW!
-Malfoy Naomi Venus. - Blondynka która stała obok mnie podeszła pewnie do stołka. Tiara lekko musnęła jej głowę i krzyknęła.
-SLYTHERIN!
-Malfoy Scorpius Hyperion. - Blondyn, który stał za mną pewnym krokiem wyszedł i usiadł na stołku. Tak jak w przypadku jego siostry chyba, albo kuzynki Tiara lekko musnęła jego głowę i krzyknęła.
-SLYTHERIN!
-Mariage Eldo Lorenc. - Mój brat wstał i powoli podszedł do stołka. Tak samo jak w przypadku tego blondyna Tiara lekko musnęła jego głowę i krzyknęła.
-SLYTHERIN!
-Mariage Ninnet Janett. - Siostra również lekko przestraszona usiadła na stołku i powtórzyła się ta sama sytuacja co u Eldo i tamtego blondyna.
-SLYTHERIN!
-Mariage Scorie Lindsey. - Może i byłam trochę przestraszona, ale nie okazałam tego i pewnym krokiem podeszłam i usiadłam na stołku. Ledwo poczułam jak Profesor Orion zakłada mi Tiarę a ta krzyknęła.
-SLYTHERIN! - Podbiegłam uśmiechnięta do stołu który wiwatuje piąty raz pod rząd. Usiadłam naprzeciwko mojego brata obok tego blondyna.
Parę nazwisk znów zostało wyczytanych co mi nic nie mówiły aż w końcu padło nazwisko.
-Potter Albus Severus. - Al podszedł powoli do stołka. Tiara długo myślała. A Al miał dziwny wyraz twarzy. Z całej siły zacisnął oczy i usta. Profesor Orion patrzyła co chwilę na zegarek.
-Jeszcze chwila i będzie Hatstallsem. - Szepnęła Naomi do Scorpiusa.
-Kim? - Spytałam odwracając głowę w ich stronę. Spojrzeli na mnie dziwnie, ale po chwili w oczach chłopaka ujrzałam zrozumienie.
-Hatstalls to miano nowego ucznia nad którym wyborem domu Tiara myślała dłużej niż pięć minut. - Powiedział chłopak.
-SLYTHERIN! - Wrzasnęła Tiara.
-Brakowało piętnastu sekund.- Powiedziała dziewczyna. Al usiadł obok mnie.
-Czemu tak długo zastanawiała się nad tobą? - Spytałam.
-Bo jestem inny. Tak jak tata i mój brat James. - Wskazał na stół Gryffindoru przed nami. - I reszta mojego rodzeństwa.
-Skoro James jest w Gryffindorze, to czemu Tiara przydzieliła cię tutaj?
-Nie wiem. Tak jak mówi czyli patrzy w nas i na podstawie tego jacy jesteśmy wybiera nam domy. Nad moim ojcem się też zastanawiała. Chciała by był w Slytherinie, ale on powiedział że nie chce być w Slytherinie. Ja z resztą chyba też nie chciałem tu być.
-Nie wyglądasz na smutnego faktem że jednak tu trafiłeś.
-Zanim was znaleźliśmy na stacji rozmawiałem z ojcem. Mówiłem że boję się że Tiara przydzieli mnie do Slytherinu. Ojciec powiedział że jeśli nie chce tu być wystarczy poprosić i Tiara weźmie to pod uwagę. Ale z Jamesem od kilku dni mi się nie układało. A w pociągu się pokłóciliśmy. Na szczęście nikt nie słyszał. Tiara wyczuła moje wahanie. Nienawiść do brata, który jest w Gryffindorze i chęć trafienia tam, ale jednocześnie daleko od brata. Mój strach że trafię tu, i odczucie po tym jak wy tu trafiliście że ja mógłbym też tu trafić i przynajmniej nie byłbym sam. Ale również zastanawiała się nad Huffelpuffem. Ale że tam niema nikogo kogo znam skupiła się bardziej na Gryffindorze i Slytherinie.
-A czemu pod uwagę nie wzięła Ravenclaw, skoro tam są twoi kuzyni?
-Bo ja rządny wiedzy nie jestem. Nie tak jak oni.
-Moja siostra jest za to bardzo rządna wiedzy a jakoś trafiła tutaj, a nie tam.
-Może dlatego że bardziej liczy się dla niej czystość kwi. To jest jedna z najważniejszych cech Slytherinu. Czystość krwi.
-Weasley Nikolas Fred. - Jasny brunet podszedł do stołka, a po chwili Tiara krzyknęła.
RAVENCLAW!
-Weasley Rose Ginny. - Spojrzałam w kierunku pani profesor. Na stołku właśnie siadała Rose. Po minucie Tiara krzyknęła.
-GRYFFINDOR!
-To było pewne że ona tam trafi. Każdy Weasley zawsze tam trafia. Od wieków. - Powiedział mi na ucho Albus.
-Zabini Nathaniel Dave. - Ostatni chłopak usiadł na stołku a Tiara po chwili wykrzyknęła,
-SLYTHERIN! - Lekko ciemnoskóry chłopak usiadł obok Albusa. W Dyrektor Szkoły wstała i przemówiła.
-Witam wszystkich starych uczniów po wakacjach. Mam nadzieje że wróciliście do nas wypoczęci i gotowi do dalszej nauki. Witam również was pierwszoklasiści. Zanim zaczniemy kolację pierwszoroczni niech wiedzą że do Lasu jest wstęp wzbroniony. Zakazuje się używania czarów na korytarzach. A po dwudziestej drugiej jest zakaz wychodzenia z pokoi. A teraz kontynuując tradycję szkoły podtrzymywaną przez wiele lat przez poprzedniego dyrektora Albusa Dymbledore'a odśpiewamy hymn. Proszę wstać. - Powiedziała wychodząc zza stołu i pod sklepieniem sufitu wyczarowując tekst. I nagle cała sala zaczęła śpiewać uczniowie i nauczyciele,

Hogwart, Hogwart, Pieprzo-Wieprzy Hogwart,
Naucz nas choć trochę czegoś!
Czy kto młody z świerzbem ostrym,
Czy kto stary z łbem łysego!
Możesz wypchać nasze głowy
Farszem czegoś ciekawego!
Bo powietrze je wypełnia,
Muchy zdechłe, kurzu wełna!
Naucz nas, co pożyteczne,
Pamięć wzrusz, co ledwie zipie!
My zaś będziemy wkuwać wiecznie,
Aż się w próchno mózg rozsypie!

Po odśpiewaniu hymnu na stołach pojawiły się misy pełne potraw i wszyscy zabrali się do jedzenia.
-Więc to wy prawda? - Spytał blondyn wskazując na naszą trójkę. - Dzieci arystokratów wychowane w sierocińcu.
-Niestety tak. Dowiedzieliśmy się że jesteśmy czarodziejami w dniu naszych jedenastych urodzin kiedy dostaliśmy list. A i tak nic nie rozumieliśmy. Dla nas było to wtedy niemożliwe. Myśleliśmy że to żart. Ale każde z nas potajemnie czekało na tę osobę co ma nas odwiedzić w wakacje. I się doczekaliśmy.
-A to prawda że rodzina Finniganów was zaadoptowała?
-Tak. Ale skąd wy wiecie?
-Ojciec wyczytał w Proroku codziennym, a moja siostra - wskazał na dziewczynę siedzącą obok niego z drugiej strony. - w czasopiśmie Czarownica.
-Piszą o nas? - Spytałam zdziwiona.
-Tak. W końcu wasze nazwisko dużo znaczy w naszym świecie. A w dodatku zaadoptowała was rodzina gdzie jednym z opiekunów jest ktoś ze Złotej Trójki. Jeszcze większe zainteresowanie wami. Nie dziwi mnie to że wasza trójka trafiła do Slytherinu. Cała wasza rodzina zawsze tu trafia od wieków. Ale ty Potter? Co ty tu właściwie robisz? To dom dla szlachetnych osób, arystokratów, rodzin czystej krwi. Bo czystość krwi się liczy najbardziej. Mugole nie powinny mieć wstępu do Hogwartu.
-Jestem taki jak wy.
-Śmieszny jesteś. Twój ojciec wielki Harry Potter, jego matką a twoją babcią była czarownica z mugolskiej rodziny. Gdzie tu czystość krwi. Jak Tiara mogła cię tu przydzielić? - Zaśmiał się.
-Wiąz. - Powiedział Al, a ja nie bardzo wiedziałam o co chodzi. Chłopak chyba też. Spojrzał na Albusa unosząc brwi. - Moja różdżka, wykonana z wiązu. A te różdżki wybierają tylko czarodziei z rodzin czystej krwi, lub takie które tę filozofię wyznają. Ale ty o tym wiesz Malfoy.
-Ty Potter? Wyznajesz czystość krwi? A to nowość. Twój tatuś będzie zły jak się dowie.
-Nie obchodzi mnie co on powie. To moja sprawa. - Blondyn uśmiechnął się i wyciągnął rękę do Albusa.
-Jestem Scorpius. - Al uścisnął mu dłoń. - A to jest Naomi, moja siostra. Diana Greengras moja kuzynka. Marcus Hamont mój kuzyn. I moi najlepsi przyjaciele Nathaniel Zabini i Austin Nott i jego siostra Dorottie Nott. - Wskazał po kolei, blondynkę siedzącą obok niego, brunetkę siedzącą po drugiej stronie ławy bliżej środka, jasnego bruneta siedzącego obok niej i czarnowłosego, ciemnoskórego chłopka siedzącego obok Albusa. I na końcu na chłopaka siedzącego obok Eldo i jego siostrę siedzącą dalej z jego lewej. - A tamta ciemna blondynka widzicie? To Tasha Greengras jest na trzecim roku i jej bliźniak Evan. A Jared Greengras i Sophie Hamont są na drugim roku. - Wskazał kolejne osoby siedzące bardziej na środku stołu. - Ale szczerze powiedziawszy Potter ...
-Albus.
-Szczerze powiedziawszy Albus jestem zdumiony tobą. Naprawdę. - Al prychnął pod nosem na słowa Scorpiusa. - Powiem tak. - Spojrzał na niego, a Al odwzajemnił spojrzenie. - Oferuje ci moją przyjaźń. A uwierz nie pożałujesz. Będzie to miało obustronną korzyść. - Uśmiechnął się łobuzersko. - A przede wszystkim nie będziesz poniżany przez innych Ślizgonów za to że ktoś taki jak ty, mam na myśli historię rodziny, trafił tu. - Scorpius po raz kolejny wyciągnął rękę w stronę Albusa. Przez dłuższą chwilę panowała cisza. Al przerwał kontakt wzrokowy z blondynem by spojrzeć w stronę stołu Gryffindoru, podążyłam za jego wzrokiem. Wpatrywał się w plecy brata ale można było stwierdzić że dobrze się bawi, śmieje, wygłupia i rozmawia z przyjaciółmi. Zachowuje się jakby jego brat wcale nie trafił do innego domu. Odwróciłam się za siebie by spojrzeć na stół Krukonów. Tam Finniganowie siedzieli cicho od czasu do czasu zamieniając kilka słów z kimś, gdy bliźniacy zoorientowali się że na nich patrzę posłali mi spojrzenie mówiące, szkoda że nas niema z nimi. Posłałam im smutny uśmiech i odwróciłam się i spojrzałam na Albusa. Wciąż wpatrywał się w plecy brata a Scorpius wciąż wyciągał do niego rękę.
-Wiesz co? - Odezwał się w końcu Al. - Wiem jedno. Nic nie stracę przyjaźniąc się z tobą. A czy zyskam coś? To zależy co i w jakim sensie? Ale czy to ma znaczenie? Skoro własny brat się na mnie wypiął i ma mnie gdzieś. Mówił że nie zdobędę przyjaciół. Ale mówił o Gryffindorze. Bo w Slytherinie ma samych wrogów. - Powiedział i uścisnął rękę blondyna. Po tych wypowiedzianych słowach i uściśnięciu dłoni chłopaków zapadła przyjemna cisza i cała nasza grupka zaczęła jeść.

----------------------------------------------------------------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz