-Mamo! Tato! Scorie oszalała! To wariatka! Mamo! Boję się jej! - Krzyczała chowając się za plecami matki gdy jej siostra wbiegła za nią do salonu.
-Co ty mówisz Ninnet?
-Mamo my się tylko bawiłyśmy ... - Zaczęła Scorie, ale krzyk siostry jej przerwał.
-Nie mamo! Nie wierz jej! Ona ześwirowała! Najpierw rzuciła kamieniem, który przebił na wylot drzewo! A później podskoczyła na wysokość kilku metrów i usiadła na gałęzi! Następnie zeskakując, wręcz spadając! Upadła płasko na ziemię i nic jej się nie stało!
-Scorie?
-Tato, ja nie. Ona kłamie. Ja przecież ... To niemożliwe. - Tłumaczyła się.
-Ninnet zwariowała. - Powiedział z uśmieszkiem ich brat, również bliźniak.
-Scorie idź do siebie. Ty też Eldo. - Powiedziała matka a dziewczynka zaczęła kierować się do drzwi po drugiej stronie salonu. A chłopak krzycząc że wychodzi do kolegi wybiegł z domu. - Ninnet nie wolno wymyślać takich rzeczy. Co ty sobie myślisz? - Więcej Scorie nie usłyszała bo zaczęła wchodzić po schodach na górę. Czuła się okropnie. Okłamała rodziców prosto w twarz. Uczyniła z siostry kłamczuchę i wariatkę. A to przecież z nią jest coś nie tak. Dziwiła się jak tego dokonała. Co się z nią dzieje? Zaczęła bać się samej siebie.
Paręnaście dni później w piątkę jechali na małe wakacje. Było późno, ciemno i padał deszcz. Ojciec stracił panowanie nad wozem.
-Kamel zrób coś! - Krzyknęła kobieta.
-Penelop nie mogę! Nie mam panowania nad wozem! Trzymajcie się! - W wozie dało się słyszeć krzyki dzieci. Samochód zaczął dachować, zrobił kilka koziołków na ulicy, na końcu trafiając z wielką siłą w drzewo. I nagle wszystko ucichło.
Ciemność. Wszędzie ciemność. Wrzaski. Szarpaniana. Krzyki. Uderzenie i szarpnięcie. Ciemność i cisza. Huk. Przebudziłam się gwałtownie. Wróciły do mnie wspomnienia sprzed utraty przytomności. Obudziłam się z krzykiem. I zaczęłam się wiercić aż spadłam z łóżka na którym leżałam i nie wiem skąd się na nim znalazłam. Przy upadku zabolała mnie ręka i poczułam jak coś spływa mi po przedramieniu. Spojrzałam na lewą rękę ściekała po niej krew z małej rany po ... igle?
-Spokojnie. Bez gwałtownych ruchów. Uspokój się jesteś bezpieczna. - Mówiła do mnie kobieta ubrana na biało. Powoli uspokoiłam oddech. A ona w tym czasie opatrzyła moją ranę.
-Co się stało? Gdzie ja jestem?
-Jesteś w szpitalu. Miałaś wypadek.
-Wypadek? Ja? A reszta? - I nagle wszystko do mnie wróciło. Uświadomiłam sobie co się stało.
-Twój brat jest jeszcze nieprzytomny ale bardzo dobrze się trzyma. A siostra jest w ciężkim stanie.
-A rodzice? - Milczała. - Co z mamą? I tatą? - Spojrzałam jej prosto w oczy. Odwróciła wzrok i powiedziała.
-Przykro mi kochanie. Nie przeżyli.
-NIEEEEEEE! KŁAMIESZ!
-Uspokój się. Wiem że to dla ciebie szok. - Powiedziała i przytuliła mnie pocieszająco.
-Nie. To nie może być prawda.
PIĘĆ LATA PÓŹNIEJ
-Eldo! Nie! Błagam przestań! - Krzyczałam przez łzy i śmiech.
-A przyznasz mi rację?
-Dobra! Przyznaję!
-Przyznajesz co?
-Jesteś mądry! - Krzyknęłam i w końcu przestał mnie łaskotać. Szybko wstałam z łóżka odbiegając do swojego po drugiej stronie pokoju. - Mądry inaczej! - Krzyknęłam i wytknęłam mu język, a ten rzucił we mnie poduszką, ale zdążyłam się schylić.
-Jesteś wredna!
-Wiem braciszku. - Powiedziałam a on posłał mi mordercze spojrzenie. - Wiesz że na mnie to nie działa?
-Wiem. Niestety.
Huu Huu! Huu Huu!
-Co to było? - Powiedzieliśmy we trójkę. Wow moja siostra oderwała się od książki. I razem podeszliśmy do otwartego okna. Wyjrzałam na zewnątrz. Nim się zorientowałam coś frunęło w naszą stronę. Schyliłam się a do pokoju wleciały trzy sowy. Każda usiadła na ramię jednego łóżka i zahuczała przyjaźnie. Niepewnie podeszłam do tej która usiadła na moim łóżku, kątem oka widziałam jak moje rodzeństwo robi to samo. Sowa wyciągnęła w moją stronę nóżkę do której miała coś przywiązane. Rozwinęłam fioletową wstążeczkę i okazało się że to list.
Panna Scorie Lindsey Mariage
Sierociniec imienia Anny Woolden
Anglia, Londyn ulica North Sun Street 8
6 Piętro, Pokój 136, łóżko pod oknem
Szanowna Panno Scorie Lindsey Mariage, mam zaszczyt poinformować Panią, że została Pani przyjęta do Szkoły Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie.
A oto lista zakupów na pierwszy rok w Hogwarcie.
-Dwa komplety czarnych szat
-Tiara
-Rękawicę ochronne
-Różdżka
-Jeden cynowy kociołek rozmiar dwa
-Standardowe składniki do ważenia eliksirów
-Zwoje pergaminu
-Pióro
-Atrament
-Miotła
Podręczniki:
-Trasmutacja I Stopień - Leona Kalwaris
-Ważenie Eliksirów dla Początkujących - Igor Weerles
-Standardowa Księga Zaklęć I - Seneka Quinte
-Obrona Przed Czarną Magią Księga I - Quinetta Selwee
-Historia Magii Klasa I - Austin Dahne
-Zielarstwo I Stopień - Klaudien Senetrin
-Poznajemy Magiczne Stworzenia - Sawier Nulon
Każdy student może posiadać sowę, kota, ropuchę lub fretkę. W kopercie znajduję się również bilet na pociąg. Proszę pamiętać że Pociąg Hogwart Ekspres odjeżdża ze stacji numer 9 i 3/4 o 11:00 Pierwszego września.
Miłego dnia,
Marietta Hopkins
PS. W wakacje zgłosi się z pomocą do Pani i Pani rodzeństwa jeden z naszych pracowników.-Czy któreś z was wie o co chodzi? - Spytałam.
-Nie mam bladego pojęcia.
-Napisali że ktoś się po nas zgłosi. Poczekajmy, a się przekonamy o co chodzi.
---------------------------------------
CZYTASZ=KOMENTUJESZ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz