niedziela, 7 czerwca 2015

Rozdział 5

W Pokoju Wspólnym poczekałyśmy jeszcze na Astrid, Aikido, Dorottie i Miguele z drugiego pokoju. Na Wielką Salę weszłyśmy dwadzieścia po siódmej. Przy naszym stole siedziała może z połowa Ślizgonów. Druga połowa wciąż zbierała się do wyjścia. Szłyśmy między stołem naszym a Krukonów i zajęłyśmy miejsca mniej więcej w połowie stołu, chwilę po nas na salę weszli Albus, Nathaniel, Scorpius, Marcus, Austin, Teodor, Alek, Tayler i Eldo. Ruszyli środkiem sali i usiedli naprzeciwko nas.
-Słyszałam brat że narobiliście wczoraj hałasu.
-No trochę.
-Trochę? Stary ty nie masz pojęcia chyba ile to jest trochę. Myślałem że ten koleś zaraz się zesra ze strachu.
-Przesadzasz Nott. - Odpowiedział smętnie Scorpius.
-Ja przesadzam? Nie no trzymajcie mnie.
-Chłopaki wyluzujcie. Ale powiedzcie o co chodzi? - Spytała Ninnet.
-No wczoraj jak znaleźliśmy swoje pokoje okazało się że każdy z nas jest w innym pokoju i zażądaliśmy od Prefekta, nie tego Kartera tylko tego drugiego Prefekta Naczelnego Dean'a żeby załatwił nam tak by nasza grupka miała pokój obok siebie i byśmy byli razem. Miał trochę roboty ale to zrobił. Na nasze szczęście żaden inny pierwszak się nie buntował. Ale wypadło na to że Marcus ma pokój z jakimiś innymi dzieciakami. Jeden z nich to Sean Andersen. Ten taki laluś. O tam. - Wskazał palcem. Chłopak siedział i rozmawiał z dwoma kolegami
-Wariaci. - Skwitowała Diana. I wszyscy w dobrych humorach zaczęliśmy jeść śniadanie, które po chwili zostało przerwane donośnym głosem.
-Co ty sobie myślisz Fili?! Na posiłki w Wielkiej Sali się nie spóźniamy! W naszej szkole punktualność to jedna z najważniejszych zasad! - Krzyczała profesor Orion na Gryfona. - Jestem opiekunką tego domu już od ponad piętnastu lat! Ty chodzisz do tej szkoły już trzeci rok! Powinieneś wiedzieć że nie toleruje spóźniania!
-Tak pani profesor. Przepraszam. - Powiedział chłopak, a profesorka odeszła. Wszyscy Ślizgoni w tym i ja podśmiewali się pod nosem.
-Ale ich skrzyczała. - Skomentował Jake.
-A tak właściwie to czemu nasz opiekun nie okrzyczał spóźnialskich? Nikomu się nie dostało, a nie którzy wciąż jeszcze dochodzą. - Powiedziałam wskazując na drzwi, przez które wchodził kolejny Ślizgon.
-Bo nasz opiekun jest spoko. - Powiedział Michael. - Prawda Jake?
-Prawda Mike. Widzisz tego z brązową czupryną, siedzi zaraz obok dyrektorki.
-No widzę. - Powiedziałam.
-To Tim Fernandes nasz opiekun. Za czasów szkolnych sam był w Slytherinie, więc wie co się tam dzieje. I co więcej wie jacy są Ślizgoni. Kiedy on się tu uczył to opiekunem Slytherinu był Severus Snape. Najlepszy opiekun pod słońcem, Tim go często chwali. - Mówił dalej Jake.
-I wspomina jaki to był wspaniały i dobroduszny dla swoich uczniów, czyli Ślizgonów. Szkoda że taki dobry człowiek jak on został zabity przez Voldemorta. - Dopowiedział Mike.
-Ale szczęście że jego nauki odziedziczył Profesor Fernandes. I jest na równi z Profesorem Snap'em. Nie wiem czy zauważyłaś ale w naszym Pokoju Wspólnym wisi portret Severusa Snape'a.
-Z resztą nie tylko jego. - Dalej bliźniacy zaczęli rozmawiać na tylko sobie znane tematy. Ja zaśmiałam się z nich. Jak szybko można zakończyć jedną rozmowę i zacząć kolejną tyle że z inną osobą. Coś czuję że będzie tu wesoło na czas mojej nauki tu. Nudzić się na pewno nie będę. Miałam sobie właśnie położyć bułkę na talerzu gdy na nim pojawił się kawałek pergaminu.
-Ooo plan zajęć. - Powiedziała Naomi. Podniosłam pergamin, a na jego miejsce położyłam bułkę. Zaczęłam przeglądać plan.

Poniedziałek
8:00 Obrona Przed Czarną Magią (2h) z Ravenclaw
10:00 Transmutacja (2h) z Gryffindorem
12:00 Historia Magii z Gryffindorem

Wtorek
8:00 Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami z Huffelpuffem
9:00 Eliksiry (2h) z Ravenclaw
11:00 Zaklęcia i Uroki (2h) z Ravenclaw
13:00 Historia Magii z Gryffindorem

Środa
8:00 Zaklęcia i Uroki z Huffelpuffem
9:00 Historia Magii z Ravenclaw
10:00 Zielarstwo (2h) z Ravenclaw
12:00 Latanie (2h) od 14 września z Ravenclaw

Czwartek
9:00 Transmutacja (2h) z Ravenclaw
11:00 Obrona Przed Czarną Magią (2h) z Gryffindorem

Piątek
8:00 Zaklęcia i Uroki (2h) z Ravenclaw
10:00 Transmutacja z Huffelpuffem
11:00 Obrona Przed Czarną Magią  z Ravenclaw
12:00 Eliksiry (2h) z Gryffindorem

Sobota
9:00 Historia Magii z Gryffindorem
10:00 Eliksiry (2h) z Ravenclaw
12:00 Latanie (2h) od 14 września z Gryffindorem

Niedziela
9:00 Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami (2h) z Ravenclaw
11:00 Zielarstwo (2h) z Ravenclaw

Zainteresowani mogą się zapisać na Astronomię, która odbywa się w każdą środę o północy w Wieży Astronomicznej. Chętni niech zgłoszą się u opiekuna domu najpóźniej do 14 września.

-Ooo Astronomia jest dodatkowo. - Westchnęła Diana
-Tak. Dla pierwszaków jest tylko Astronomia dodatkowo. Później dochodzą inne przedmioty. - Odezwał się Mike.
-Naomi chodź się ze mną zapisz! - Zapiszczała.
-Niema mowy Diana.
-To ty? Scorie proszę. - Zaśmiałam się. Jej mina była rozbrajająca.
-Zgoda. I tak chciałam się zapisać. - Powiedziałam uśmiechając się.
-Super! - Rzuciła mi się na szyję.
-Ktoś jeszcze chętny? - Spytałam.
-Do uścisku czy na zajęcia? - Spytał Scorpius patrząc na mnie i wciąż wtulającą się we mnie blondynkę. Chciałam już mu odpowiedzieć ale odezwał się ponownie. - W sumie to mogę się zapisać. A wy? - Spojrzał po pozostałych, a Diana w końcu wypuściła mnie z uścisku.
-Ja też z chęcią się zapiszę. - Powiedziała Astrid.
-I ja. - Odezwał się Alek
-Nathaniel?
-Nie Malfoy. Nie namówisz mnie.
-Nie. - Odpowiedział Austin, nim Scopiues zdążył zadać mu pytanie.
-Marcus?
-Zapomnij.
-Albus? - Spytał Scorpius. Al przez chwilę siedział cicho.
-W sumie nie mam nic do stracenia. Zawsze można zrezygnować.
-A wy dziewczyny? - Spytała Diana.
-Ja nie chce.
-Co? Ty Ninnet pierwszy raz odmawiasz pogłębiania wiedzy?
-Cóż Astronomia mnie akurat nie interesuje. - Wywróciłam oczami na jej słowa.
-Jasne. - Powiedziałam sarkastycznie. A ona posłała mi mordercze spojrzenie, które na mnie nie działa.
-Aikido? Miguela? Dorottie?
-Nie. - Odpowiedziała cicho Aikido.
-To nie najlepszy pomysł. - Odpowiedziała Dorottie.
-Ja nie. - Powiedziała Miguela.
-Jak wolicie to jest nas sześciu. - Każde z nas zabrało się za dokończenie śniadania. Parę minut później odezwał się Scorpius.
-Więc zaczynamy dziś o dziewiątej, a dopiero dochodzi ósma.
-Tak. I na dodatek mamy lekcje Transmutacji z opiekunką Gryfonów, a potem OPCM. Nie jest tak źle. - Powiedział Nathaniel.
Przez to że mieliśmy jeszcze godzinę czasu. Spędziliśmy większość czasu w Pokoju Wspólnym, a następnie pakując książki wyszliśmy z lochów i udaliśmy się na pierwsze piętro na lekcję Transmutacji. Czekaliśmy przed klasą aż Pani Profesor przyjdzie. I wybiła dziewiąta a po chwili dało się słyszeć czyjeś kroki. I zza rogu wyszła Profesor Orion. Machnęła różdżką i drzwi się otworzyły. Weszła do środka a my za nią. Klasa liczyła trzy rzędy po siedem dwuosobowych ławek. Zajęłam ostatnią ławkę po lewej stronie a do mnie dosiadła się Diana, Naomi i Dorottie usiadły w ławce przed nami. Przed nimi usiadły Astrid i Miguela. Scorpius i Albus usiedli w ławce obok nas. Przed nimi Nathaniel i Alek. W kolejnej Eldo i Teodor. W ławce obok nich a przed dziewczynami usiedli Austin i Tayler. Marcus usiadł przed nimi a do niego dosiadł się Sean. A Aikido i Ninnet postanowiły usiąść dalej od nas a bliżej nauczycielki i usiadły w pierwszej ławce środkowego rzędu.
-Kujonki. - Stwierdziła krótko Dorottie.
-Co prawda to prawda. Ninnet od zawsze była tą bardziej porządną i rządną wiedzy.
Gdy wszyscy zajęli już swoje miejsca Profesor odezwała się.
-Transmutacja jest jedną z najbardziej złożonych dziedzin magii. Jest również najbardziej niebezpieczna. Polega na przeobrażaniu przedmiotów lub stworzeń w coś innego. W trakcie praktykowania tej dziedziny magii należy dostatecznie się skupić na wykonywanej czynności i uważać by się nie przejęzyczyć. Należy także zwrócić uwagę na poprawny akcent. W przeciwnym razie zaklęcie może zadziałać w niepożądany sposób. Trzeba też mieć na uwadze że nie każdy przedmiot podlega transmutacji, są one wymienione w Prawach Gampa. Które powinniście posiadać, ponieważ były dołączone do waszej książki. Na naszych lekcjach będziemy uczyć się najprostszych rzeczy takich jak zamiana zapałki w igłę. A w kolejnych latach będziemy ćwiczyć przeobrażanie coraz to większych przedmiotów. Dziś nauczymy się Zaklęcia Pinennpa. Czyli jak już wspominałam. Zamiana zapałki w igłę. Teraz rozdam każdemu paczkę zapałek. I będziecie ćwiczyć. - Machnęła różdżką a paczki zapałek poukładane na jej biurku uniosły się w powietrze i zaczęły frunąć w naszą stronę i opadać po dwie paczki na ławkę. - Uważajcie na wymowę. Pinennpa. Przez długie n. Spójrzcie. - Powiedziała układając dużą lupę powiększająca tak byśmy my widzieli co dzieje się na jej biurku. Wyciągnęła jedną zapałkę. Położyła ją na biurku i wskazując na nią różdżką powiedziała. - Pinennpa. - Zapałka od razu zamieniła się w igłę. - Wasza kolej. Dziesięć pierwszych osób którym się to uda dostanie nagrodę pięciu punktów dla swojego domu. - Mówiąc to złożyła lupę i usiadła za swoim biurkiem. W klasie rozbrzmiał lekki harmider każdy student zaczął rzucać zaklęcie. Scorpiusowi jako pierwszemu udało się zmienić zapałkę w igłę, za pierwszym razem. Podniósł rękę a profesor podeszła do jego ławki
-Brawo Panie Malfoy. Pięć punktów dla Slytherinu. - Nim zdążyła odejść ja rzuciłam po raz pierwszy zaklęcie. A ona się zatrzymała mówiąc. - Wyśmienicie Panno Mariage. Pięć punktów dla Slytherinu.
-Pani Profesor. - Usłyszałam swojego brata.
-Pan Mariage. Pięknie. Pięć punktów dla Slytherinu. Trenujcie dalej. - Powiedziała do naszej trójki.
Po piętnastu minutach lekcji zgłosiła się brunetka z Ravenclaw. Profesorka podeszła do jej ławki.
-Brawo Panno McLaggen. Pięć punktów dla Ravenclaw.
Po kolejnych dziesięciu minutach zgłosił się jasny brunet, można nawet powiedzieć lekko rudy.
-Pan Weasley. Kto by się spodziewał. Brawo. Pięć punktów dla Ravenclaw. - Mijając ławkę w której siedziała pewna blondynka i brunetka, odezwała się. - Panno Scamander, brawo. Pięć punktów dla Ravenclaw.
-Pani Profesor. - Zawołała Naomi, a Profesorka podeszła do ławki przed nami,
-Wyśmienicie Panno Malfoy. Pięć punktów dla Slytherinu. - Nagle usłyszałam cichy pisk radości obok mnie. Spojrzałam na Dianę ta uśmiechała się od ucha do ucha. Profesorka również spojrzała na nią. - Panna Greengras. Pięć punktów dla Slytherinu.
Po piętnastu minutach rękę podniósł Krukon o ciemnych włosach.
-Wspaniale Panie McLaggen. Pięć punktów dla Ravenclaw. Jest jeszcze jedno pięć punktów do rozdania. - Powiedziała znów zajmując swoje miejsce.
BUM! Nagle usłyszałam wybuch w ostatniej ławce w trzecim rzędzie. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam bliźniaków Sama i Hugo ubrudzonych smarem na twarzy i szacie. Cała klasa zaczęła się śmiać, a Profesorka podbiegła do nich.
-Nic wam nie jest?
-Nie pani Profesor.
-Wszystko jest jak najbardziej pod kontrolą.
-I chyba mi się udało zmienić zapałkę. - Dodał Hugo podnosząc z ławki drewnianą igłę.
-Nie panie Finnigan. Nie o to chodziło. - Odeszła od nich i znów usiadła za biurkiem.
Dziesięć minut później podeszła do Albusa.
-No proszę. Pan Potter zgarnia ostatnie pięć punków dla swojego domu. Slytherin otrzymuje 30 punktów po dzisiejszych zajęciach, a Ravenclaw 20 punktów. Podpiszcie swoje pudełka i przynieście je na moje biurko. Koniec lekcji. - Powiedziała i wyszła z sali.

-Wy zdecydowanie otrzymaliście talent po waszym ojcu. - Powiedział Albus do bliźniaków jak wychodziliśmy z klasy.
-To samo nam powtarza mama. - Powiedział Sam, który jest mniej brudny niż Hugo, bo ten wybuch spowodował właśnie Hugon.
-Co macie?
-Historie Magii z Puchonami. A wy? - Spytał Sam.
-Obrona Przed Czarną Magią z Gryfonami.
-To na razie. - Powiedzieli równo. i odeszli pod salę, a my poszliśmy na schody i na drugie piętro.

-----------------------------------
Czekam na wasze opinie w komentarzach na temat rozdziału

CZYTASZ=KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ